Zaloguj się | Zarejestruj się
 Obecny czas: 19 Kwi 2019, 00:54
Użytkownicy *Szukaj Posty bez odpowiedzi Zobacz aktywne tematy

 [ 14 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

    

W sobotę 20.03 proponuję Barczewo.

Napisz nowy temat Odpowiedz   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 16 Mar 2010, 21:28 
Awatar użytkownika

Postów: 278
Offline
"Barczewo w Europie" Winfrida Lipschera książka z serii "Krajobrazy pamięci" zachęciła mnie do odwiedzenia Barczewa. Sam wychowałem się w niedalekim Biskupcu, a Barczewo było przystankiem na niejednej mojej wycieczce czy to kajakowej, wędkarskiej, czy innym błąkaniu się po okolicy. Po lekturze stwierdziłem, że w tym małym, cichym miasteczku jest wiele do zobaczenia i sfotografowania. Jest tu stare więzienie gdzie siedział miedzy innymi Koch i Michnik z Kuroniem. Staw przed murem więziennym, na środku, którego zawisłem kiedyś w błocie kajakiem i nie wiadomo co było robić. Dom Nowowiejskiego. Kilka kościołów. Pomyślałem sobie, że skoro i tak jadę do Olsztyna w piątek, to w sobotę będzie parę godzin na zajrzenie do Barczewa. Gdyby ktoś z PolskoKrajozabrowiczów np z Olsztyna też się by wybrał to proszę dać znać.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 19:17 
Awatar użytkownika

Postów: 278
Offline
Winfried Lipscher, „Barczewo w Europie” ....... Uczyć się mentalności drugiego narodu.

„ .... Obyczaje i zachowania w naszych krajach i narodach są bardzo różne. Weźmy dla przykładu gościnność.
Kiedy Niemiec zaprasza na kieliszek wina, wtedy faktycznie jest wino i może jeszcze słone paluszki. Kiedy Polak mówi: Proszę przyjść na herbatę, wtedy jest cała kolacja. Gość w dom, Bóg w dom. Inny przykład: niemiecki biznesmen chce z polskim partnerem podpisać umowę o współpracy. Leci akurat do Moskwy lub Pekinu, Warszawa jest mu po drodze i postanawia zatrzymać się w Warszawie, powiedzmy na trzy godziny, by zamiar zrealizować. Polaka szlag trafia. Jak to, przecież trzeba najpierw się spotkać, posiedzieć , pojeść, popić
i jakby zupełnie na marginesie dochodzi się do interesu. Podobnie dzieje się w dziedzinie wiary i spraw kościelnych. W Polsce śluby wyglądają tak samo, w miarę możliwości odbywają się w soboty i to w określonych miesiącach, w których jest „r” w nazwie, na przykład nie w maju, bo podobno takie małżeństwa się rozpadają. Wesela są huczne. W Niemczech odwrotnie, grono gości jest nieliczne, a to znowu Polakom kojarzy się ze skąpstwem
Nasze narody różnią się diametralnie w podejściu do spraw SACRUM i PROFANUM. Określenia takie jak patriotyzm, symbole narodowe ( flaga, hymn, emblematy) oznaczają dla Polaka zupełnie co innego niż dla Niemca, o ile dla tego ostatniego takie określenia w ogóle cokolwiek oznaczają. Jeśli Polak kładzie rękę na sercu i mówi: Jestem polskim patriotą, wtedy Niemiec może pomyśleć, że to żart, bo u Niemców coś takiego nie występuje ( być może z powodu doświadczeń II wojny światowej?). Dla Polaka są to słowa niemal święte.
W niemieckich kościołach nie spotyka się flag narodowych. W Polsce te dwie dziedziny: sacrum i profanum przenikają się i uzupełniają.
(...) . Poeci niemieccy nie piszą wierszy, których tematem byłaby ojczyzna, naród, religia, właśnie to, na co u Polaków składa się swoiste sacrum.
Karol Wojtyła w swoim poemacie „ Myśl jest przestrzenią dziwną” pisze tak:

Ojczyzna – kiedy myślę - wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym,
Aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
Z niej się wyłaniam ... gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ja w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia.

Do Niemców takie słowa nie docierają. Niemiec nie czuje respektu dla takich słów.
W Polsce wystawy ku czci poetów czy wieczory słowno – muzyczne, gdzie uroczyście deklamuje się poezję, urastają czasami do rangi nabożeństw. Publiczność nierzadko wsłuchuje się w słowa ze łzami w oczach. W Niemczech natomiast wieczory autorskie bywają rzeczowe, ciekawe, mają charakter informacyjny, czasem są odrobinę zabawne, ale nigdy nie patetyczne, wzruszające.
Liryka polska zawiera w sobie coś sakralnego, nawet jeśli treść nie ma charakteru religijnego. Utwory wielkich poetów, na przykład Czesława Miłosza oddziałują na słuchacza tak jak dobre kazanie. Wszystko to sprawia, że Polak staje się jeszcze bardziej patriotycznym Polakiem.
Z tym wiąże się kolejna ważna myśl: to właśnie miłość do Ojczyzny może sprawić, że wyzwoli się jedyna w swoim rodzaju energia, jak to się zdarzyło za czasów powstania „Solidarności”. Ruch ten przesiąknięty był na wskroś myśleniem o Ojczyźnie w powiązaniu z religijnością.
Dlaczego u nas Niemców jest inaczej? Pochodzący z Ełku pisarz Siegfrid Lenz daje nam na to pytanie następującą odpowiedź: „ Chyba u nas jest tak dlatego, że my w sposób zasadniczy rozgraniczamy przeżywanie sztuki i świeckości. Nie umiemy jednego z drugim połączyć.” Polak odbiera świat bardziej całościowo, dusza Polaka nie jest podzielona na część religijną i świecką. Wszystko dzieje się w ramach jednej i tej samej polskości.
Polskość nawet u Polaków niewierzących ma swój wydźwięk sakralny. Polskość oznacza sumę wszystkiego, co polskie, ojczyźniane, patriotyczne, chwalebne. Tutaj świeckość, profanum, staje się raptem sacrum.
`

W Niemczech nieznani są księża – poeci. Podobno tacy istnieją, ale nie odgrywają żadnej roli. W Polsce prawie wszyscy znają nazwiska i utwory Jana Twardowskiego, Janusza Stanisława Pasierba, Wacława Oszajcy, Wiesława Niewęgłowskiego i innych. Są to twórcy, którzy w swoich utworach nie dzielą Boga i świata na pół.
Trudno w ty miejscu nie wspomnieć o Juliuszu Słowackim, który w roku 1848 przepowiedział słowiańskiego, to znaczy polskiego papieża pisząc:

„Pośród niesnasek Pan Bóg uderza w ogromny dzwon...
Takich jak Słowacki, Mickiewicz, Norwid język polski określa mianem wieszcz. Jest to słowo wręcz nieprzetłumaczalne na język niemiecki, dla którego takie określenie jest widać zbędne, bo u nas wieszczów nie ma.
Na podkreślenie powyższego przytoczę jeszcze raz słowa Karola Wojtyły:

Słaby jest lud, jeśli godzi się na swoją klęskę, gdy zapomina, że został posłany, by czuwać, aż przyjdzie jego godzina. Godzina wciąż powraca na wielkiej tarczy historii.

Czy pod takim zdaniem może podpisać się każdy Polak, wierzący czy niewierzący? Tak zresztą się stało, gdy w latach osiemdziesiątych Polacy walczyli o wolność. Wtedy ta godzina nadeszła. Zwyciężyła wspólna wiara w wolną Ojczyznę. Wtedy nie ważne było, że Lech Wałęsa jest katolikiem, a Jacek Kuroń ateistą.

A Niemcy? Gdy w Berlinie obalano mur, dążąc do likwidacji komunizmu i zjednoczenia kraju, myślano o wielu sprawach. Nikomu jednak nie były potrzebne słowa wielkich poetów czy innych osobistości. Formułowano wiele haseł, ale zawsze na bazie własnych pomysłów, nie zapożyczając ich od twórców.
My Niemcy, zdajemy sobie natomiast sprawę z faktu, ile w obalenie komunizmu i otwarcia Bramy Brandenburskiej zawdzięczamy Polsce.

Konkluzja?
My Niemcy, i w ogóle ludzie Zachodu, nie potrafimy mentalnie przejrzeć polskiego myślenia. Brak nam klucza do zrozumienia Polski. Polska jest krajem o kulturze łacińskiej, zachodniej, ale jest tez krajem o niezmierzonej słowiańskiej duszy. Nie ma w Europie kraju, który pod tym względem byłby do Polski podobny.



Ten fragment książki Lipscher`a, szczególnie analiza porównawcza naszych polskich cech, spowodował u mnie niepohamowaną chęć odwiedzenia miejsca gdzie się urodził i wychował taki Niemiec, który chyba jest bardziej Polakiem niż Niemcem.

Swoją drogą to chyba powyższy opis dowodzi z czego wynika nasze wielkie, wspólne zainteresowanie polskim krajobrazem. Chęć pokazania piękna Ojczyzny, która w naszych obiektywach jest połączeniem sacrum i profanum. / ciekawe czy ktoś coś na ten temat napisze/ :?


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 21:05 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Ja napiszę. Nie podoba mi się ten tekst, sugeruje, jakoby podejście "niemieckie" było jakieś ułomne w stosunku do "słowiańskiego". I chociaż urodziłam się i wychowałam w Polsce, często tamto podejście jest mi bliższe... (może dlatego, że mam w sobie niemieckie geny? ;) )


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 21:14 
Awatar użytkownika

Postów: 278
Offline
Joanna Siegel napisał(a):
Ja napiszę. Nie podoba mi się ten tekst, sugeruje, jakoby podejście "niemieckie" było jakieś ułomne w stosunku do "słowiańskiego". I chociaż urodziłam się i wychowałam w Polsce, często tamto podejście jest mi bliższe... (może dlatego, że mam w sobie niemieckie geny? ;) )


Szkoda, że się Panie nie podoba. Proszę niech Pani przeczyta jeszcze raz. Nie odnoszę wrażenia, że jakaś z tych dwóch postaw jest ułomna. Wręcz piękne jest to że wypędzony z Barczewa Niemiec proponuje poznać mentalność swoich sąsiadów, tak doświadczonych przez historię, że nie widzą możliwości normalnego, życzliwego współżycia. Osobiście jestem bardzo zbudowany postawą autora powyższych słów.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 22:30 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Może rzeczywiście jestem przewrażliwiona, ale spotkałam się wielokrotnie z taką argumentacją, że "słowiańska dusza" i "polski mesjanizm" to jedyna własciwa postawa...


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 22:44 
Awatar użytkownika

Postów: 1117
Offline
Pani Joanno - a po kiego grzyba spotyka się Pani z kretynami ???? Nie może pani porozmawiać z Szymonem i Andrzejem ?


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 22:50 
Awatar użytkownika

Postów: 1117
Offline
I kolejna glossa - polecam lekturę Andruchowycza.... Albo spojrzenie przez wizjer na śwait który nas otacza. Albo ulgę jaką daje laba na stoku i bezkres wysysającej wyobraźnie przestrzeni. Ta cisza, która dźwieczy jak rój pszczół w lipowym królestwie, ten spokój i bezład w kolizji z zimną pragmatyką... Tu nie chodzi o chodzi o panslawizm, progermanizm, filosemityzm i jakie jeszcze tam cisną się pod klawiwsze określenia. Liczy się Goethe i alians chwili i rzeki, ten moment gdy wszystko trwa i jednocześnie płynie ......


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 23:01 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Ryszard Biskup napisał(a):
Pani Joanno - a po kiego grzyba spotyka się Pani z kretynami ???? Nie może pani porozmawiać z Szymonem i Andrzejem ?


i Ryszardem? ;)
Chętnie porozmawiam, może mi przywrócicie wiarę w Słowian ;)

Tylko nic nie poradzę na to, że gapienie się godzinami na czarnoleskie lipy i mazowieckie wierzby zwyczajnie mnie nudzi i nie potrafię wykrzesać z siebie zachwytów na ich temat :)


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 23:10 
Awatar użytkownika

Postów: 1117
Offline
Sama się Pani wpycha na widelec !!! Na przepraszam uprzejmie, a w którym to miejscu Szymonowski i Andzrejowski zachwycają się wierzbami i lipami ? Pani Joanno !!! No bardzo Panią prosze ! Przecie to są ( wiem na pewno) Europyjczyki pełnym pyskiem. Ma na to cały pawi ogon rozmaitych dowodów. To są zupełnie inne goście, a nuda - to tez wiem - nie jest wcale przypisana do nacji. Właśnie wrócilem z Berlina, było nudno jak w listopadową noc pełną siąpiącej zewsząd szarugi. No i co z tego? Za chwilę znowu się zamelduję nad Szprewą, nad Menem, nad Łabą i gdzie mnie tam los i szczęście rzuci.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2010, 23:38 
Awatar użytkownika

Postów: 278
Offline
No właśnie wreszcie rozmawiamy o istocie rzeczy. Lipscher / nie napisałem od razu / podał motto : "ojczyzna człowieka jest drugi człowiek". I tylko poznanie innych i zaakceptowanie ich wnętrza pozwala nam być szczęśliwie w ojczyźnie naszych przyjaciół, choćby to byli nie wiadomo kto! Czyli chodzi o nasz spokój i pogodę wewnętrzną , radość z bycia z przyjaciółmi.


Góra
  
   

Napisz nowy temat Odpowiedz

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

 [ 14 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkich postów: 8532 | Wszystkich tematów: 528 | Wszystkich użytkowników: 2393



cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group