Zaloguj się | Zarejestruj się
 Obecny czas: 24 Sie 2019, 00:25
Użytkownicy *Szukaj Posty bez odpowiedzi Zobacz aktywne tematy

 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

    

Nowe schronisko na Markowych Szczawinach

Napisz nowy temat Odpowiedz   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 30 Cze 2010, 18:20 
Awatar użytkownika

Postów: 809
Offline
Znalazłem wreszcie chwilę, żeby podzielić się z Wami swoimi wrażeniami z pobytu w nowym schronisku na Markowych Szczwinach. Muszę przyznać, że z wielkim niepokojem poddałem się tej próbie zwłaszcza, że stare schronisko było wyjątkowo klimatyczne (choć faktycznie rozsypujące się) no i darzyłem je wielkim sentymentem. Zmierzyć się więc miałem nie tylko z rzeczywistością, ale z własnymi słabościami.

Niestety próba wypadła źle, żeby nie rzec katastrofalnie.

Do schroniska dotarliśmy ok. 11 w nocy. Wcześniej uprzedzałem o tym w rozmowie telefonicznej, aby się upewnić czy po tej godzinie dostaniemy się do środka. Z wyczuwalną niechęcią w głosie zostałem poinformowany, że jak przyjdę już tak późno (przez telefon była mowa o godz. 10) to ktoś mi otworzy. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że jesteśmy spóźnieni więc na 10 nijak nie uda nam się dojść na górę. Od 20.30 próbowałem się skontaktować ze schroniskiem żeby poinformować o godzinnym spóźnieniu, ale niestety nikt nie odbierał telefonu. Później dowiedziałem się, że telefon działa tylko od 8 rano do 20 wieczorem.

Mimo niepowodzenia telefonicznego ruszyliśmy w górę prawie całą trasę pokonując już po ciemku. Łatwo nie było zważywszy, że jeszcze rano siedzieliśmy w pracy za biurkiem, za nami była dość uciążliwa droga w licznych korkach, a plecaki sporo ważyły wypełnione jedzeniem na 4 dni.

Na górze byliśmy ok. 23-23.15. Schronisko zastaliśmy zamknięte na głucho. Ponieważ próba długotrwałego korzystania z dzwonka nie przyniosła żadnego efektu zaczęliśmy obchodzić schronisko nawołując i świecąc latarkami w okna, w których wydawało nam się, że dostrzegliśmy jakiś ruch. Dopiero po ok. 20 minutach zeszła do nas Pani i z wielkimi pretensjami wpuściła do środka. Ach gdzież te czasy, że schroniska były otwarte całą dobę...

A samo schronisko... no dosyć zimne. Stołówka jak w przeciętnej jakości domu wczasowym. Czysto to prawda i serwowane są dosyć dobre dania tzw. barowe, ale już np. czegoś wykwintniejszego nie uświadczymy, a tym bardziej dań regionalnych. Zabrakło metalowych znaczków, piwo było ciepłe, a szarlotka zakalcowata...

No i najlepsze. W sobotę, kiedy przyszło więcej turystów wszyscy siedzieli wieczorem przed schroniskiem i omawiali plany na następny dzień, dzielili się wrażeniami z wycieczek itd. No wreszcie zaczęło być fajnie. A tu o godzinie 22 przychodzi Pan z obsługi schroniska, karcąco napomina, że wszak o 22 jest cisza nocna (ale przecież my nie hałasowaliśmy!!!) i oświadcza, że mamy wejść do środka budynku, bo on musi zamknąć drzwi. Jak chcieliśmy przenieść się do stołówki okazało się, że jest ona zamknięta. Zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie, bo ludzi zaczął trafiać szlag. W końcu każdy z nas zapłacił za nocleg tutaj i (jeśli przestrzegamy ciszy nocnej) powinniśmy móc siedzieć na zewnątrz choćby i całą noc...

Ot... taka współczesna przypowieść o schroniskach...

Na pocieszenie pozostaje fakt, że na Turbaczu, na którym także gościłem niedawno, jest po staremu. :-)


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 01 Lip 2010, 11:04 
Awatar użytkownika

Postów: 653
Offline
Z pana tekstu wynika, że to pierwsze spotkanie z nowym schroniskiem nie wypadło najlepiej. Z moich obserwacji wynika, że w wielu schroniskach gdzieś prysnęła dawna turystyczna atmosfera, atmosfera braterstwa... . Szlag mnie trafia jak zziajany dochodzę do schroniska na Równicy, wyciągam z plecaka własny prowiant, a własciciel mi mówi, że "swojego tutaj się nie je, tylko zakupione jadło na miejscu". Tak było parę lat temu, ze schroniska zrobiono restaurację dla Ślązaków przyjeżdżających tu samochodami pod sam budynek na schabowego. Byc może coś się zmieniło...
Do Markowych Szczawin mam zamiar dotrzeć w tym roku. Przy okazji pytanie czy schronisko wygląda tak jak zakładano w projekcie, jak na zdjęciu makiety poniżej?
Image


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 01 Lip 2010, 12:36 
Awatar użytkownika

Postów: 809
Offline
Dokładnie tak wyglądają teraz Markowe Szczawiny. Własnego zdjęcia Panu nie zamieszczę, bo z racji niezbyt pozytywnych wrażeń nie miałem ochoty go pstrykać. Co do Równicy to odkąd pamiętam było tak, jak Pan piszę i z racji położenia myślę, że niewiele się tam zmieniło i raczej nie zmieni. Obecnie mam fazę na góry i będę po kolei testował kolejne schroniska, a potem dzielił się wrażeniami z pobytu w nich. Na razie prowadzi zdecydowanie Turbacz. Niedaleka Turbacza Maciejowa zrobiła na mnie wrażenie, powiedzy, średnie. Owszem wystrój wnętrza wspaniały (to wszak drewniana bacówka), z głośników cicho sączyły się górskie szlagiery. Położenie przewspaniałe, widok na Tatry również... ale.

Grupa, która po wcześniejszym uprzedzeniu dotarła do schroniska tuż przed 24 również została za to mocno zrugana. Mi Pani wypomniała, że nie uprzedziłem, że będę potrzebował pościeli. Myślałem już, że przyjdzie mi dzieci przenocować pod kocami. Na szczęście okazało się, że z rozpędu dokonałem przy rezerwacji większej zaliczki - tak, jakby nocleg miał być z pościelą. To mnie uratowało, bo Pani była raczej niechętna pomocy nazwijmy to "nieumówionej". Poza tym zostaliśmy zakwaterowani na ostatnim piętrze bacówki, a więc do łazienki w nocy z dziećmi mieliśmy 3 piętra (we wszystkich bacówkach łazienka jest na poizomie -1). Mimo moich próśb o dogoną miejscówkę wyszło, jak wyszło (a rezerwacji dokonywałem ponad 3 miesiące przed przyjazdem).


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 26 Lip 2010, 22:06 
Awatar użytkownika

Postów: 4
Offline
Jeżeli chodzi o schronisko na Równicy, to niestety zrobiła się z niego restauracja dla "niedzielnych" turystów przyjeżdżających samochodami pod same drzwi. W weekendy nie polecam :( ! W tygodniu jest trochę lepiej, ale w niedzielne popołudnie to jest tam taki tłok, że ciężko znaleźć choćby kawałek wolnego miejsca.
A jeśli chodzi o to, że nowe schroniska zatracają górski klimat, to mnie bardzo rozczarowało schronisko na Hali Miziowej. Teraz to już nie jest schronisko, tylko hotel i to dosyć drogi jak na kieszeń przeciętnego turysty ;) !


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 27 Lip 2010, 12:20 
Awatar użytkownika

Postów: 809
Offline
Hala Miziowa zdecydowanie rozczarowuje. Jeszcze kilka lat temu, kiedy na hali pozostawiono kawałek dawnego schroniska można było poczuć górki klimat. Teraz Miziowa przypomina górną stację kolejki na Kasprowy Wierch.

Natomiast polecam niedaleką Rysiankę. Byłem dwa tygodnie temu i jest rewelacyjnie. Zupełnie jak za dawnych czasów. Nic się nie zmieniło. Miła obsługa, schronisko otwarte całą noc, piękne widoki ze stołówki i z tarasu przed budynkiem, dobre jedzenie, czyste łazienki i fajne pokoiki, choć bardzo małe. Jedynym znakiem nowego jest możliwość wynajęcia sobie tzw. szałasu, czyli odrębnego budynku znajdującego się za schroniskiem np. na całonocną imprezę. No i motory pod schroniskiem zupełnie mi się nie podobały.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 27 Lip 2010, 19:16 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Marta Greń napisał(a):
Jeżeli chodzi o schronisko na Równicy (...) dla "niedzielnych" turystów przyjeżdżających samochodami pod same drzwi.


Zapamiętam, bo to coś dla mnie :) Podjechać pod schronisko samochodem, zostawić tam wszystkie rzeczy i na szlak pójść już tylko z plecakiem pełnym sprzętu foto, cała reszta którą zabieram ze sobą na urlop nadaje się raczej do bagażnika a nie na plecy ;)


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 27 Lip 2010, 23:52 
Awatar użytkownika

Postów: 809
Offline
Joanna Siegel napisał(a):
Zapamiętam, bo to coś dla mnie :) Podjechać pod schronisko samochodem, zostawić tam wszystkie rzeczy i na szlak pójść już tylko z plecakiem pełnym sprzętu foto, cała reszta którą zabieram ze sobą na urlop nadaje się raczej do bagażnika a nie na plecy ;)
Ty jednak lubisz prowokować :-). Ale to o czym piszesz to już nie jest schronisko tylko kwatera, albo hotel. Myślę, że nie poznałaś klimatu prawdziwego schroniska, dlatego tak to postrzegasz. A ten klimat to pewna filozofia, sposób życia... ;-)


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 28 Lip 2010, 03:54 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Och, i zaraz pewnie zaczniesz udowadniać że jedyna właściwa ;)

Szymon Narożniak napisał(a):
Myślę, że nie poznałaś klimatu prawdziwego schroniska, dlatego tak to postrzegasz.

A może poznałam i mi się nie podobał ten klimat?

Przecież wiesz, że ja "jeżdżę po górach" i uważam za stratę cennego czasu i energii wnoszenie na górę rzeczy na plecach, jeżeli może to za mnie zrobić koń mechaniczny.
Jestem "weekendowym turystą", choć nie w znaczeniu paniusi, która wystrojona w klapeczki na obcasach robi sobie zdjęcia z serii "ja i góra".
Jeśli mam tylko 2 dni do wykorzystania, wolę się zająć patrzeniem na widoki :)


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 28 Lip 2010, 11:10 
Awatar użytkownika

Postów: 809
Offline
Z miejsc niedostępnych dla koni mechanicznych lepiej widać ;-). I jest bardziej odludnie, co akurat bardzo lubię.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 28 Lip 2010, 11:17 
Awatar użytkownika

Postów: 838
Offline
Ale ja mówię tylko o wożeniu rzeczy :) Zdarza mi się porzucać moje "konie" i dalej iść piechotą w poszukiwaniu najlepszych widoków, ale bez zbędnego obciążenia :)


Góra
  
   

Napisz nowy temat Odpowiedz

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkich postów: 8567 | Wszystkich tematów: 530 | Wszystkich użytkowników: 2412



cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group