Zaloguj się | Zarejestruj się
 Obecny czas: 17 Lut 2019, 14:13
Użytkownicy *Szukaj Posty bez odpowiedzi Zobacz aktywne tematy

 [ 18 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

    

Z dzieckiem do samolotu

Napisz nowy temat Odpowiedz   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 11 Lip 2011, 20:00 

Postów: 15
Offline
Sama wiecznie jestem wśród dzieci, tutaj dziecko sąsiadki, ciotki, kuzynki i jestem przyzwyczajona do ciągłego jazgotu, także jeśli o mnie chodzi wiem, że dzieci płaczą i tak naprawdę nie da się nic z tym zrobić.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 08 Wrz 2011, 11:02 

Postów: 6
Offline
Dziecku można podać pewnie jakieś lekarstwa przepisane przez pediatrę, żeby lepiej znosiło podróż samolotem,. Ja całe dzieciństwo łykałąm aviomarin i spałam po nim całą drogę. Wakacje z dzieckiem są możliwe, pozwólmy rodzicom jeździć z dziećmi na wczasy! Urlop całą rodziną zacieśnia więzy i buduje głębszą relację, bo dopiero wtedy rodzina jest w kompolecie przez cały czas. Polecam artykuł: http://online-urlop.pl/urlop-z-dziecmi/


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 31 Sty 2012, 10:44 

Postów: 6
Offline
Mnie najbardziej nie wkurzają dzieci, trzeba starsznie zadufanym człowiekiem żeby nie lubić dzieci w końcu wszyscy kiedyś bylismy mali, najgorsi są rodzice, albo się drą bez powodu, albo się oburzją jakby tylko oni mieli dzieci i byli pępkami swiata, albo nie zwracają uwagi na wypluwające płuca płaczące dziecko, no przykłady można mnożyć. Ale najgorsi są ci co jak widzą że ich dziecko zachowuje się niekulturalnie, kopie, pluje wyzywa obcych ludzi, skacze w buciorach po siedzeniach itd. nic nie mówią bo to bezstresowe wychowanie a raczej brak wychowania i kultury.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 02 Paź 2012, 15:01 

Postów: 31
Offline
Dzieci w ogóle nie powinny podróżować samolotami! Miałem raz pewną obrzydliwą sytuację... Dzieciak, który siedział obok mnie w samolocie, nagle źle się poczuł (zapewne miał chorobę lokomocyjną, a jego rodzice nie byli łaskawi poinformować o tym personelu), no i co tu dużo mówić - zarzygał mi całą marynarkę. Także apeluję do wszystkich rodziców małych dzieci - nie zabierajcie ich w długie wycieczki publicznymi środkami transportu - myślcie także o innych!!!


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 13 Sty 2013, 16:23 

Postów: 1
Offline
Ja nie jestem zadufanym człowiekiem a dzieci nie lubię i uważam że nie powinny podróżować samolotem jeśli rodzice nie umieją nad nimi zapanować bo tylko uprzykszają podróż innym


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 15 Sty 2013, 12:20 
Awatar użytkownika

Postów: 4
Offline
marisol jastzrebska napisał(a):
Ja nie jestem zadufanym człowiekiem a dzieci nie lubię i uważam że nie powinny podróżować samolotem jeśli rodzice nie umieją nad nimi zapanować bo tylko uprzykszają podróż innym


Właściwie mogłabym zacytować każdą wypowiedź, ale co mi tam.

Ciche i spokojne, nikomu nie przeszkadzające, to cudny kontrast dla dzieci z normalnych(?) rodzin, których ostatnio pełne są restauracje. Ich rodzice powinni płacić rachunki sąsiadów, którzy muszą znosić, te swoiste pokazy kindersztuby.
Słonimski napisał książkę o „Dzieciach, wariatach i grafomanach”. Uważał , że podobnie się zachowują.
"Moich przyjaciół nie widziałam wieki, więc umarłam z radości, kiedy zaprosili mnie na lancz do małej włoskiej restauracji, żeby się nagadać, za wszystkie czasy. Co prawda, wspomnieli o zabraniu swojego „synusia”, ale z komputerem, co miało go unieszkodliwić. Nie jestem za włóczeniem dzieci po knajpach, ale rodzice są przeciwnego zdania, o czym przekonałam się, również, nausznie. Wchodzimy. Kilka stolików, a przy każdym minimum jedno niemowlę, minimum dwoje starszych dzieci i czwórka rodziców, którzy usiłują je nakarmić, na siłę. Z czego tatusiowie mniej, bo wolą huśtać maleństwa, chodząc po sali. Nasz siedmiolatek dostaje z kolegą osobny stoliki wgapieni w Maca, jedzą wkładane im do ust, przez doskakujące mamusie, wielkie kłęby makaronu. Niemowlaki wrzeszczą, ale bez przekonania. Kelnerki odsuwają butelki ze smoczkiem i grzechotki, oraz pluszami, żeby postawić wielkie talerze. Po pół godzinie wiem już wszystko o synusiu i zwyczajach jego kolegi. O rozmowie nie ma mowy, bo co pewien czas jakieś obce dziecko usiłuje mi zabrać torebkę, albo słoneczne okulary. Jemy. Co pewien czas , moja koleżanka i jej koleżanka odkrawają kawał steka i biegną, podstępnie wepchnąć je w dzioby swoich pociech. Gdy się nie udaje, zjadają same i dalej czatują. Tatusiowie piją wino i wspominają kawalerskie czasy, ale milkną pod karcącym spojrzeniem mamuś. Jest głośno jak na arabskim suku. Czuję się okropnie, bo nie mam kogo dokarmiać. Żałuję rezygnacji z macierzyństwa, ale przestaję dochodząc do wniosku, że moje maleństwo musiało by mieć minimum 25lat. Jem sama, zastanawiając się, czy nie wepchnąć kawałka tuńczyka w usta mojej sąsiadki, żeby było rodzinnie, bo wszyscy karmią wszystkich. Dobrze, że się nigdy nie pocę, bo bym była mokra jak foka. Ale chyba tylko ja, bo reszta bawi się doskonale. Przewijanie maluchów i karcenie starszych, połączone z piciem wina, stwarza niepowtarzalny, rodzinny nastrój, a ja samochodem. Uciekam po deserze, ale nikt nie zauważa, bo przyjaciele ubierają dzieci i usiłują im nałożyć pstrokate, kosztowne czapeczki, w których wyglądają jak radzieccy clowni.
W tę niedzielę, z kolei, usiłowałyśmy z przyjaciółką zjeść lunch na Żoliborzu. Jest ona złą matką, bo sprzedała synka teściom i nie zabrała do knajpy. Dobrze zrobiła, bo w kolejnych restauracjach przy stołach siedziały wielodzietne rodziny i nie było stolika. Poszłyśmy na bułkę do Mini Europy. Od dziś w weekendy jem w sklepie".
Uwielbiam panią Hanię za ten tekst, bo jak widać nie wszystkim Pan Bóg odebrał rozum.


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 18 Mar 2013, 16:44 

Postów: 1
Offline
Ja jeszcze powrócę do głównego tematu, czyi do dziecka w samolocie. Mam przed sobą pierwszy lot z synkiem, lat 4. Nie wiem, jak to zniesie, bo ma chorobę lokomocyjną - czy objawy pojawią się też w powietrzu? I przede wszystkim nie mam pomysłu czym by go zająć przez 5 godzin lotu? Może jakieś zabawki edukacyjne, które zajmują czas na dłużej? Może macie jakieś pomysły?


Góra
  
   
Autor postu
Treść wiadomościPostWysłany: 06 Wrz 2013, 15:12 
Awatar użytkownika

Postów: 4
Offline
My latając pierwszy raz tez obawialiśmy się choroby lokomycyjnej lecz w samolocie ona nie wystąpiła :)


Góra
  
   

Napisz nowy temat Odpowiedz

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)

 [ 18 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkich postów: 8516 | Wszystkich tematów: 526 | Wszystkich użytkowników: 2386



cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group